Nastanitev OW. Orla Perc je v mestu Murzasichle v regiji Malopoljska in nudi brezplačno zasebno parkirišče. Bukowina Tatrzańska je 5 km stran od
RentByOwner™ 2 Bedrooms Rental 【 Pensjonat Orla Perc 】 Zakopane, Poland is the #1 House in Zakopane, Poland
Dzisiaj odbyła się impreza z okazji Dnia Dziecka zorganizowana w Łożnicy przez Klub Sportowy KS ORZEŁ Łożnica wraz z Sołectwem Budzieszewice i Sołectwem Łoźnica na boisku klubowym. Setki ludzi uczestniczyło wraz z dziećmi w tej niesamowicie udanej imprezie, której organizacja oraz moc atrakcji, można powiedzieć przewyższała
Pensjonat Orla Perc: Clean, Modern, but Lacking. - See 65 traveler reviews, 34 candid photos, and great deals for Pensjonat Orla Perc at Tripadvisor.
Iniziate la giornata con la deliziosa prima colazione a buffet. I pasti e le bevande sono presentati in modo splendido e possono essere gustati nella rilassante atmosfera del ristorante / salotto. Il Pensjonat Orla Perc si trova nelle vicinanze di alcuni dei più famosi percorsi per escursioni e delle piste sciistiche della zona.
On the ridges of the High Tatras Orla Perc’the most difficult marked trail in the Polish Tatras Beauty and the Beast. For many enthusiasts, the Tatras are a magical place where they come back regardless of the weather. It is here that many legends were born and new ones are created. The greatest climbers of the world […]
. Maciej Starowicz już w najbliższą środę zmierzy się z potężnym górskim wyzwaniem. W ciągu jednego dnia chce przemierzyć natrudniejszy w Polsce szlak turystyczny: Orlą Perć i zdobyć najwyższy szczyt Polski – Rysy. Jeśli zakończy wyzwanie sukcesem, na konto „Fundacji Na Ratunek” wpłynie ponad 10 tys. zł potrzebnych na dalsze leczenie i rehabilitację walczącego o powrót do sprawności sportowca z Rytra – Tomka Brzeskiego. Sumę taką zobowiązało się wpłacić na rzecz sądeckiego sportowca kilka firm, które zawarły z Maciejem dżentelmeńską umowę. – Na początku czerwca obejrzałem reportaż o Tomku Brzeskim, dowiedziałem się, że 1 kwietnia 2017 roku w czasie zawodów skiturowych w Tartach miał bardzo poważny wypadek– mówi Maciej Starowicz. – Od razu zacząłem zastanawiać się jak mogę pomóc. Ponieważ góry są wielką miłością Macieja Starowicza, postanowił skontaktować się z kilkoma przedsiębiorstwami z rejonu Nowego Sącza i zaproponować zawarcie niezwykłej „pomocowej” umowy. – Jeśli przejdę w jeden dzień całą Orlą Perć oraz zdobędę najwyższy szczyt w Polsce czyli Rysy, to umówiona kwota trafi na konto Fundacji Na Ratunek która prowadzi zbiórkę pieniędzy na leczenie i rehabilitacje Tomka Brzeskiego – mówi. Do akcji przystąpiło sześć firm: Polskie Koleje Linowe, Wyższa Szkoła Biznesu z Nowego Sącza, Fakro, Zet Transport, Wiśniowski oraz Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska z Nowego Sącza. Wszystkie te przedsiębiorstwa zadeklarowały wpłacić pieniądze na konto fundacji jeśli Maciej Starowicz pokona w jeden dzień następującą trasę: – Z Kasprowego Wierchu czerwonym szlakiem będę kierował się słynnym odcinkiem Orlej Perci do przełęczy Krzyżne mijając po drodze Świnicę, Zawrat, Kozi Wierch oraz Granaty. Kolejno żółtym szlakiem zejdę do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów na krótki odpoczynek. Później niebieskim szlakiem pójdę do Morskiego Oka by następnie czerwonym szlakiem zdobyć Rysy. Na Rysach odpoczynek i z powrotem do Morskiego Oka – wylicza Maciej. Startuje w najbliższą środę. Przejście trasy może zająć mu 12 do 15 godzin. – Wszystko będzie zależało od pogody, która w górach jest bardzo zmienna. Mam nadzieję jednak, że pogoda dopisze i wywiążę się z umowy. Prognozy są wspaniałe, bez deszczu i burz – dodaje. Maciej Starowicz ma „błogosławieństwo” dla swojego wyzwania od sądeckiego sportowca, z którym rozmawiał przez telefon i który obiecał trzymać kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia.
Witam serdecznie. Wybieram sie do Polski na długi weekend i planuję powtórzenie napiękniejszej mojej 1-dniowej wyprawy w Góry, a mianowicie pokonanie całej Orlej Perci w 1 dzień. Dokładnie 10 lat temu, razem z jeszcze jednym miłośnikiem Tatr, pokonaliśmy trasę Marzę o powtórzeniu tego pięknego dnia Trasa zajęła nam 15h ale to niestety z uwagi na wyjście z Kuźnic i powrót w ten sam dzień. Pogoda była idealna, cały czas świeciło piękne słońce, chociaż przyznaję że tym razem wezmę chustę, ponieważ pod kociec dnia byliśmy na granicy udaru słonecznego. Przyznaję uczciwie że tym razem wolałbym wyjść z Murowańca i tam też noclegować w drodze powrotnej. Nie tylko ułatwi to wczesne wyjście, ale też da więcej czasu na podziwianie gór i zrobienie dobrych fotek, może nawet nakręcenie filmu dla znajomych z Anglii, aby sami zobaczyli (subiektywnej) opinii najpiękniejszy i najtrudniejszy Polski zawitać w Zakopcu w piątek wieczorem 31 Sierpnia 2012. W tym samym dniu, nad ranem, przylatuję na lotnisko w Pyrzowicach a o 15ej mam wizytę u ortodonty w Bielsku-Białej. Mam wobec tego kilka pytań: ktoś z was próbował się dostać po 16ej w piątek z B-Białej do Zakopca? Jestem weteranem jeśli chodzi o podróże autostopem i zjeździłem tak połowę Europy, ale chciałbym się upewnić że dostanę się jeszcze w piętek do Zakopanego. Autostop jako ostateczność warunków można się spodziewać na Orlej 1 Września? Innymi słowy, czy w tym terminie był ktoś z was na Orlej a jeśli tak jakie były warunki na szlaku. (ja byłem w Lipcu i było idealnie, ale to 1 Września!). jest chętny na taką trasę? Dodam że mimo utrzymywania dobrej kondycji nie zamierzam sie zbytnio śpieszyć. W okolicy mojego domku, jest płasko jak stół, więc będę cieszył oczy widokiem Tatr od świtu do samego zachodu słońca. Tak więc osoba chodząca regularnie po górach, da sobie na pewno radę. Najważniejsze to wyruszyć jak najwcześniej i ustalić stałe ale i niezbyt męczące tempo. Prowadzilem za młodu często wycieczki (głównie przyjaciółki które bały się wyruszać same) razem z moim przyjacielem i każdy kogo wzieliśmy pod opiekę doszedł do celu wyprawy. W najgorszej sytuacji (załamanie pogody plus skręcenie kostki) przyjaciel niósł wszytkie plecaki z wyprawy (5 plecaków!) a ja na barana przyjaciółkę z skręconą kostką. Tak więc bez obawy. Jeśli w trakcie coś się wydarzy zaplanowane mam trasy ewakuacyjne ( do najbliższego schroniska możliwie jak najkrótszą i najbezpieczniejszą trasą).Dla pań mogę posłużyć za tragarza, aczkolwiek na jednodniową trasę proponuję zabrać tylko niezbędne rzeczy (woda-najważniejsze się nie odwodnić, szybko przyswajalne kalorie, jakis windstoper, ewentualnie goretex w razie zmiany aury na wychłodzenie, tyle bagażu mogę spokojnie dla kogoś ponieść). Namioty, karimaty w niczym nie pomogą tylko spowolnią i utrudnią pokonywanie stromych i wąskich odcinków (zresztą wspomniałem że nocleg w Murowańcu więc graty zostają w schronisku). Odpowiednie obuwie (twarda podeszwa, jak vibram, stabilne, do stromych podejść).Reszty nie będę wybaczyć rozpisywanie się ale zdarzyło mi się w życiu prowadzić kilka wycieczek dziewczyn kompletnie nieprzygotowanych sprzętowo (głównie obuwie) i nie jest to dla mnie przyjemne kiedy patrzę jak ktoś cierpi ponieważ nie posłuchał dobrych rad przed wyjazdem. Najlepiej jak cała grupa jest dobrze przygotowana i wtedy naprawdę można miło spędzić czas i skupiać się na pięknie gór Zapraszam na wspólną wyprawę na _________________Mountain lover forever! Ostatnio edytowano Cz sie 09, 2012 2:00 am przez thegentleman, łącznie edytowano 2 razy
Niezwykłego wyczynu dokonał Tomasz Prykowski, przechodząc Orlą Perć i wchodząc na Rysy tego samego sam pisze, do realizacji takiego zadania zmotywował go…artykuł na Tatromaniaku. W zestawieniu „Najciekawsze teksty tatrzańskich turystów” przytaczaliśmy telefon do Punktu Informacji Turystycznej TPN z pytaniem: „czy da się obejść Orlą Perć i Rysy jednego dnia”. Oczywiście pracownica TPN odpowiedziała wówczas przecząco, bo i trudno było takie przejście sobie wyobrazić.„Ja tego nie zrobię?” – taka myśl pojawiła się w głowie Tomasza, który postanowił spróbować. Fizycznie do całego projektu był przygotowany – pracuje jako trener personalny w łódzkim klubie Sportera. Kilka dni temu pojawił się w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej, by następnego dnia rozpocząć tę dość niezwykłą o godzinie 4 rano, na Zawracie zameldował się po dwóch godzinach. Pokonanie Orlej Perci zajęło mu 5 godzin, jednak jak sam zaznacza, czas nie był najważniejszym czynnikiem. „Bez pośpiechu, sztucznie zwalniałem kroki, bo dusza aż chciała się zmierzyć z tym odcinkiem czasowo” – podczas zejścia z Krzyżnego Tomasz…skręcił kostkę. „Uratował mnie but za kostkę, na szczęście po 30 minutach ból minął” – relacjonuje. Postanowił iść dalej. Do Doliny Pięciu Stawów dotarł o 13:15, a o 15:15 stanął nad brzegiem Morskiego Oka. Tu rozpoczynał się kolejny, ostatni etap wyprawy – żmudne podejście na Rysy. Na szczyt Tomasz Prykowski wszedł tuż po godzinie 20. „Ogólnie nie śpieszyłem się za bardzo, nie czas był celem a dotarcie na miejsce z pełnym ekwipunkiem na plecach ważącym 13 kg” – Tomasz Prykowski – Trener PersonalnyTagi: Orla Perć Rysy Tomasz Prykowski turystyka wycieczka
Filip Babicz z Zakopanego 6 września przebiegł przez najtrudniejszy szlak w Tatrach. Ustanowił tym samym nowy rekord. Godzinę, cztery minuty i 23 sekundy zajęło zakopiańczykowi przebiegnięcie szlakiem Orlej Perci z Zawratu na Krzyżne. Swojego wyczynu dokonał bez wsparcia na trasie i ustanowił nowy rekord trasy. Rekord został poprawiony o 12 minut, a należał wcześniej do do Piotra Łobodzińskiego. Na filmikach zamieszczonych w sieci widać, jak Babicz w zawrotnym tempie zbiega po łańcuchach. Sam jednak przestrzega przed próbami naśladowania. – Ewentualne próby naśladownictwa odradzam – pisze na swoim fanpagu Filip Babicz.
„Jak przejść Orlą Perć zimą?" "Wykrywacz metalu poprowadzi Cię wzdłuż łańcuchów.” Taką wymianę zdań znalazłem kiedyś na (skądinąd przydatnym) forum Choć wygląda ona na złośliwą, pokazuje pewien niuans, na który warto zwrócić uwagę. Jeśli stawiasz swoje pierwsze kroki w Tatrach zimą, najtrudniejszy polski szlak jest kiepskim pomysłem na rozpoczęcie nauki. Podobnie zresztą latem. Jeśli nigdy w życiu nie szedłeś szlakiem trudniejszym, niż ścieżka na Ciemniak, nie wybieraj Orlej Perci jako pierwszej przygody w terenie wysokogórskim. Nawet latem jest ona wyzwaniem dla turysty, choć doświadczony taternik przejdzie ją z łatwością, pogwizdując. Może nawet przebiegnie (rekord całego szlaku to 1 godzina i 4 minuty). Ale zanim wyruszysz, musisz sprawdzić pogodę, poznać teren i przewidzieć, że spędzisz około 7 godzin na grani bez dostępu do wody. Dobrze, jeśli znasz swoje możliwości fizyczne, czujesz się swobodnie w eksponowanym terenie i nie boisz poruszania po sztucznych ułatwieniach. Ostatecznie przejście całej Orlej Perci to całodniowa, wymagająca fizycznie i trudna wycieczka, choć piękna sceneria wysokogórska wynagradza trud jej przejścia. Możliwe jednak, że po zdobyciu letnich szlifów i posmakowaniu Tatr także zimą, Twój wzrok padnie wreszcie na postrzępioną grań między Zawratem a Krzyżnem i podpowie „byłoby super”. Co wtedy? Czy warto próbować zimowego przejścia Orlej? A jeśli tak – czego potrzebujesz i co musisz umieć, by rozpocząć akcję “Orla Perć zimą”? Orla Perć zimą to propozycja dla doświadczonych fanów gór. (fot. archiwum autora) Orla Perć zimą – co musisz umieć, by ją przejść? Zimowy szlak w Tatrach to często zupełnie inna bajka niż letni. Zdarza się (jak np. na słynnych Rysach), że przebieg letniej ścieżki nie pokrywa się z zimową. Trudności bardzo rosną, a na wszystko nakłada się sytuacja lawinowa. Ten sam szlak staje się bardzo zmienny, zależnie od pogody i ilości śniegu. Zimowe przejście Orlej Perci to już nie wycieczka. To poważne przejście o charakterze taternickim, na które musisz być przygotowany (-a) kondycyjnie i sprzętowo. Przede wszystkim musisz posiadać doświadczenie. Podstawy poruszania się zimą w Tatrach opanujesz na specjalnym kursie. I tu uwaga: nich nie będzie to jakiś tam „kurs zimowy”, uczący posługiwania się mapą czy kopania jam śnieżnych. Musi to być kurs turystyki wysokogórskiej, który nauczy Cię asekuracji lotnej, obsługi raków i czekana, zastosowania liny i budowania stanowisk do asekuracji i zjazdu, asekuracji lotnej na grani, poruszania w terenie wspinaczkowym. Wszystkie one są niezbędne by w ogóle myśleć o wyjściu na ten szlak. To jednak nie wszystko. Konieczne jest obycie z ekspozycją i trudnym terenem, te zaś przychodzą z czasem. Dlatego tak ważne jest, by przejście Orlej nie było Twoja pierwszą przygodą zimową. Spróbuj wcześniej wejścia na Świnicę, Granaty lub Rysy. Do zimowego przejścia przyda się też letnie doświadczenie wspinaczkowe, choćby na łatwych drogach, jakie pokonuje się na kursie skałkowym. Musisz też umieć ocenić aktualną sytuację lawinową. Orla Perć zimą? Jeśli masz taki plan, pomyśl o skompletowaniu zespołu. (fot. archiwum autora) W zespole czy solo? Choć niektóre odcinki Orlej Perci przechodziłem zimą samotnie, wiem, że na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź: w zespole. Orla obfituje w odcinki, które pod śniegiem stają się kompletną ruletką. Pół biedy, gdy wychodzisz na ten szlak w maju i natrafiasz „tylko” na pozostałości śniegu, które – mimo wszystko – też mogą być groźne. Wiele odcinków to jednak „powietrzne” przejścia, na których po obu stronach masz ekspozycje, a podłoże jest niestabilne. Jedno poślizgnięcie w sypkim puchu lub na lodzie i Twoja przygoda z górami może skończyć się definitywnie. Podczas niedawnego pobytu w Tatrach sam zawróciłem będąc na początku trasy, gdyż w Żlebie Honoratka śnieg był zbyt niestabilny i mógłbym zjechać razem z nim na dno Doliny Gąsienicowej. I to pomimo panującej w Tatrach lawinowej „jedynki” i wspaniałego okna pogodowego. Oczywiście samotne, zimowe przejście Orlej Perci jest możliwe. Można to zrobić „na żywca” (odradzam) lub stosując techniki autoasekuracji liną. Jeśli jednak zdecydujesz się na ten wariant zakładam, że nie potrzebujesz niniejszego poradnika. Po prostu wiedz, że musisz być wtedy doświadczonym zimowym taternikiem i bardzo dobrym wspinaczem. W mojej opinii optymalny zespół na ten szlak to doświadczona dwójka lub trójka, o zbliżonych możliwościach fizycznych, ufająca sobie i sprawdzona na łatwiejszych zimowych szlakach. Zimowa wyprawa na Orlą Perć wymaga zabrania odpowiedniego sprzętu osobistego. (fot. archiwum autora) Orla Perć zimą – sprzęt Zimowe przejście Orlej to wymagająca droga graniowa o złożonym przebiegu. Zakładając, że wychodzicie na nią w dobrych warunkach, potrzebujecie osobistych zestawów sprzętu oraz wyposażenia wspólnego. W skład tego pierwszego wejdą: Buty wysokogórskie;Czekan – wystarczy jeden zwykły, wspinaczkowa „dziaba” nie jest konieczna;[Więcej informacji na ten temat znajdziecie w artykule “Jaki czekan w Tatry?”]Raki – klasyczne, 12-zębne.[Wyborowi raków w Tatry poświęcony był jeden ze wcześniejszych poradników]Uprząż – polecam lekkie modele z rozpinanymi pętlami (np. CT Tami);Kask – latem bardzo wskazany, zimą niezbędny;Przyrząd asekuracyjny;3 karabinki zakręcane HMS;2 pętle prusika;Lonża (daisy chain lub z liny dynamicznej; ja używam CT Multi Chain). Do tego oczywiście „zwykłe” wyposażenie zimowe: plecak ok. 40 l, a w nim termos, czołówka, apteczka, okulary przeciwsłoneczne, zestaw ciepłych ubrań, potencjalnie także lawinowe ABC. I koniecznie naładowany telefon z wbitym numerem do TOPR. Lina dynamiczna przyda się do asekuracji zespołu. (fot. archiwum autora) Wasz wspólny sprzęt, który posłuży do asekuracji całego zespołu: Lina dynamiczna – 60 metrów liny pojedynczej, ta ilość pozwoli na dłuższe zjazdy;5-6 taśm krótkich (60 cm);5-6 taśm długich (120 cm);10-12 karabinków (wybieram lekkie CT Fly-Weight Evo lub Ocun Kestrel);Kilka kości z dolnego zakresu (2-7);2-3 friendy (0, 1, 2);Opcjonalnie kilka lekkich ekspresów. Na grani Orlej Perci duży zestaw sprzętu się nie przyda. Nie warto obwieszać się tu ciężkim kompletem friendów czy wianuszkiem haków. Pamiętaj, że przeloty zakładać będziesz głównie z gotowych kotew i klamer wbitych w skałę. Do tego niezbędne będą pętle i karabinki. Kość założysz czasem w szczelinie, gdy inna asekuracja będzie niedostępna. Woda i jedzenie Przed Tobą całodzienna wspinaczka. Weź smaczne i kaloryczne jedzenie, które da Ci energię na 10-14 godzin w trudnym terenie. Czekolada, batony energetyczne, suszone owoce – cokolwiek, co utrzyma Cie w dobrej formie. Przebywając na grani nie będziesz mieć dostępu do wody. Niezłym pomysłem może wydawać się termos z herbatą, jednak ostatnio na długie tatrzańskie wyjścia zabieram kuchenkę. Mój Jetboil MiniMo waży tyle, co 1-litrowy termos, a pozwala na szybkie zagotowanie wody ze śniegu na postoju. W ten sposób, przy tej samej wadze, mogę wypić na długiej wyrypie kilka litrów izotoniku, a nie tylko jeden. Planując trasę, warto uwzględnić też postoje, potrzebne na regenerację. (fot. archiwum autora) Kondycja Dobry wspinacz brutalnej sile przeciwstawia zwinność i zmysł równowagi. Trudno jednak myśleć o takim przejściu bez pokonania setek metrów przewyższeń i zejść, a także 500-700-metrowego podejścia ze schroniska do początku szlaku. Taki 2-godzinny marsz, zimą może zmienić się w długie torowanie. Na podejściu zmieniajcie się, by oszczędzać siły i korzystajcie z kijków. Czas Latem przejście Orlej Perci to dla wprawnego turysty 6 godzin. Zimą potrzeba dużej „pary” by myśleć o zrobieniu tego szlaku w jeden dzień. Potrzebujesz do tego bardzo dobrych warunków i wyjścia ze schroniska w nocy. Musisz być gotowy (-a) na nocny powrót. Z tego powodu rozsądnym jest podzielenie takiego przejścia np. na dwa weekendowe dni. Przechodzenia grani z biwakiem ze względów oczywistych nie polecam – poza złamaniem prawa (jesteśmy w parku narodowym) oznacza to dźwiganie śpiwora, namiotu i maty, w sumie kilku zbędnych kilogramów. Orla Perć to szlak wymagający dobrej kondycji. (fot. archiwum autora) Przebieg Zimowa Orla Perć różni się nieco od letniej swoim przebiegiem. Na niektórych odcinkach szlak letni schodzi z grani, gdy zimowy kieruje się jej kulminacją. W wielu miejscach właściwą drogę pokażą ślady poprzedników, a gdy ich brak musisz samodzielnie ocenić sytuację i wybrać. Poniższy opis został z konieczności skrócony i nie jest alternatywą dla dokładnego przestudiowania mapy. Pamiętaj też, by uprzednio poznać ten szlak latem! Zawrat – Kozia Przełęcz Początek naszego przejścia to Przełęcz Zawrat. Pierwszy odcinek Orlej Perci jest jednokierunkowy, zatem nie ma mowy o rozpoczęciu go z drugiej strony. Z Zawratu łatwa grań prowadzi na Mały Kozi Wierch (2228 m Za szczytem czeka pierwsza trudność: zejście na Zmarzłą Przełączkę Wyżnią i do wnętrza stromego Żlebu Honoratka. Tu łańcuchy często schowane są pod śniegiem, w eksponowanym miejscu warto się dobrze asekurować. Tam, gdzie stalowe ubezpieczenia wystają spod śniegu, zakładajcie przeloty z pętli. Dalej szlak letni prowadzi północną stroną Zmarzłych Czub, jednak jako zimowy wariant często wybierane jest przejście granią. Za systemem półek i płyt schodzimy na Zmarzłą Przełęcz, po której czeka nas trawers Zamarłej Turni. Zimą, podobnie jak latem, należy wybrać szerokie płyty w partiach szczytowych, które skierują nas w stronę drabinki, prowadzącej pod szczyt. W tym miejscu radzę unikając wchodzenia na ścisły wierzchołek. Lepiej trzymać się lewej (północnej) strony grani, gdyż to tam, nieco dalej, znajduje się najsłynniejsza atrakcja szlaku: drabinka na Koziej Przełęczy. Przełęcz Zawrat – tu zaczyna się Orla Perć. (fot. archiwum autora) Do górnego szczebla drabiny prowadzi ciąg łańcuchów, jednak gdy są one schowane pod śniegiem pamiętajcie, by stojący wyżej dobrze asekurowali członka zespołu, który podchodzi do drabiny. Podczas schodzenia nią zachowajcie ostrożność i pilnujcie, by prawidłowo stawać rakami na szczeblach. Czekan będzie zbędny, używajcie dłoni, pamiętając o założeniu 2-3 przelotów. Będą one potrzebne osobie schodzącej jako ostatnia. W dolnej części warto założyć stanowisko, z którego asekurowane osoby schodzić będą stromym systemem stopni na wąską przełęcz. Na Koziej Przełęczy grań przecina żółty szlak, który może być Twoją drogą zejścia w razie zmęczenia lub niepogody. Kozia Przełęcz – Kozi Wierch Z przełęczy schodzicie minimalnie ku Dolinie Pięciu Stawów, by po chwili skierować się stromo ku górze długim tarasem. W tym miejscu towarzyszy Wam ciąg łańcuchów, które zimą powinny być widoczne spod śniegu. Jeśli nie są, aby założyć dobry punkt asekuracyjny będziecie musieli dogrzebać się do nich. Dalej czeka Was przejście kulminacją Kozich Czub, prawdopodobnie ściśle ganią. Za nimi czeka duży skalny próg, opadający ku Koziej Przełęczy Wyżniej. Latem w tym miejscu opuszczamy się po łańcuchach wąskim kominkiem. Zimą łańcuchy mogą być odsłonięte, gdyż śnieg rzadko zalega na stromej ścianie, jednak wygodniejsze powinno być pokonanie ich zjazdem. Tu przyda się 60-metrowa lina. Punkt zjazdowy najlepiej zrobić z górnej kotwy łańcucha. Za przełęczą czeka Was wspinaczka stromą granią Koziego Wierchu. Ta część wymaga szczególnej ostrożności i może okazać się najtrudniejszym fragmentem Waszego przejścia. Ubezpieczenia zamocowane w tym miejscu są często zasypane, a sam śnieg bywa niestabilny. Ten odcinek wymaga bardzo uważnej asekuracji i wyszukiwania stopni w gładkiej skale. Prawie 100 metrów wyżej czeka szczyt Koziego Wierchu (2291 m – najwyższego punktu na całej drodze. To dobre miejsce na odpoczynek, a gdy pora jest późna – także na podjęcie decyzji o zejściu do Doliny Pięciu Stawów. Kozi Wierch – Zadni Granat Szlak za Kozim Wierchem jest łatwy, ale tylko latem. Zimowy wariant prowadzi tu znacznie bliżej grani lub nawet jej kulminacją. Koniecznie uważajcie na nawisy, tworzące się po północnej stronie. Szlak idzie granią, skręcając zdecydowanie ku północy i dociera do Przełączki nad Buczynową Dolinką. Tu po jednej stronie macie Czarne Ściany, po drugiej Buczynową Strażnicę. Na wschód zbocza opadają gwałtownie, zaś ku zachodowi prowadzi stąd, ku Dolinie Gąsienicowej, Żleb Kulczyńskiego. Warto ominąć ten odcinek grani i podążyć za letnim wariantem, który obniża się dnem żlebu. Po ok. 200 metrach czerwony szlak skręca gwałtownie w prawo, do podstawy stromego komina wyposażonego w drabinkę. Także tu warto założyć punkty asekuracyjne na szczeblach oraz ostrożnie stawać rakami na szczeblach i skalnych stopniach. W tym miejscu teren staje się łatwy, a szlak trawersuje poszarpane turnie w rejonie Zadniej Sieczkowej Przełączki. Chwile potem z lewej dociera na grań zielony szlak z Koziej Dolinki, a Wy stajecie na szczycie Zadniego Granatu (2240 m). Zadni Granat – Przełęcz Krzyżne Dalszy odcinek jest względnie łatwy, choć owa łatwość zależy mocno od warunków śniegowych. Ścieżka prowadzi granią Granatów, w niewielkiej ekspozycji, ale napotykając problematyczne pasaże oraz stopnie skalne. Tu łańcuchów jest niewiele, ale tam gdzie są warto się asekurować. To także drugie słynne miejsce, jakim jest Skrajna Sieczkowa Przełączka i krótki odcinek łańcucha zawieszony „w powietrzu”. Poczucie ekspozycji jest jednak złudne i z łatwością pokonacie tę przeszkodę. Dalej czeka Was krótkie podejście na Skrajny Granat (2225 m) i krótkie zejście ze szczytu. Ostatnich 10 metrów to trikowe przejście nad skalnym uskokiem. Warto skorzystać tu ze stanowiska zjazdowego. Z przełęczy możliwe jest ostatnie zejście, żółtym szlakiem nad Czarny Staw Gąsienicowy. Dalej Wasz zespół czeka długi i już trudniejszy odcinek przez grań Buczynowych Turni. Nie pomylcie się i nie skręćcie ku północy, w stronę Wierchu pod Fajki! Szlak skręca tu w prawo i prowadzi na nowo w ekspozycji. Warto dobrze się asekurować, korzystając z naturalnego ukształtowania skał oraz sztucznych ułatwień po obu stronach. Na odcinkach prowadzących stromo w dół nie zapominajcie o pozostawieniu punktów asekuracyjnych dla osoby idącej na końcu. Za Granacką Przełęczą czeka Was krótkie zejście żlebem, po czym obejście od południa Orlej Baszty. Szlak wymaga uwagi, na stromych skałach warto regularnie zakładać punkty dla ochrony przed niekontrolowanych zjazdem. Miniecie od południa Wielką Buczynową Turnię (2183 m). Krótką rysą trzeba opuścić się w kierunku Buczynowej Przełęczy i poniżej niej, by idąc coraz łatwiejszym terenem dotrzeć do Małej Buczynowej Turni. Stąd, prowadząc już łatwą ścieżką, omijającą dwie kulminacje, Orla Perć dociera do finału na przełęczy Krzyżne (2112 m). Tu szlak ma swój koniec. Przez przełęcz przechodzi żółty szlak z Doliny Roztoki do Doliny Gąsienicowej. Łagodnym zejściem ku północy z łatwością zejdziecie do Murowańca, odległego zimą o ok. 2 godziny. Orla Perć – opcje zejścia ze szlaku Orlą Perć przecina kilka szlaków, które możecie wybrać w celu wcześniejszego zejścia. Poza szlakami poprowadzonymi przez Zawrat i Krzyżne są to: Żółty szlak przecinający Kozią Przełęcz – zejście do Doliny Gąsienicowej lub Pięciu Stawów;Czarny szlak docierający na Kozi Wierch – zejście do Doliny Pięciu Stawów;Czarny szlak schodzący Żlebem Kulczyńskiego;Zielony szlak z Zadniego Granatu;Żółty ze Skrajnego Granatu – wszystkie trzy sprowadzają do Doliny Gąsienicowej. Najdłuższym odcinkiem bez możliwości zejścia jest ten ostatni: Zadni Granat – Przełęcz Krzyżne. Również dość długi jest fragmenty między Zawratem, a Kozią Przełęczą. Mam nadzieję, że ten – z konieczności skondensowany – poradnik pomoże Wam podjąć decyzję: jak iść na Orlą Perć zimą. Podpowie też jakie umiejętności wcześniej warto zdobyć i co ze sobą zabrać. Niniejszy tekst nie zastąpi jednak praktyki. Wspinacie się dobrze i bezpiecznie! [O wspinaniu zimą rozmawialiśmy w naszym podcaście z Jakubem Radziejowskim. Polecamy!]
orla perc w jeden dzien