Oboje mamy po 60 lat. Mój mąż zostawił mnie dla 42-letniej kobiety. Teraz nie jestem w związku i nie chcę zaczynać kolejnego. Nie potrzebuję, dzięki.Po
Gdyby kochał żonę, to żadna kochanka by nic nie wskórała, a na pewno nie miałaby szansy na związek na poważnie. Mój mąż jest już grubo po 40 i bardzo mu się podobają młode kobiety, ale raczej z lojalności nie zdradził mnie, za to chciałby zabrać mnie do jakiegoś klubu z wolną miłością ( kiedyś o tym nie marzył ).
Mój były jak mnie zdradził i mi to zakomunikował to przyznał: ,, Mogłem Ci nie mówić”…Myślał, że sie nie dowiem…Fakt chciał, że jakby mi nie powiedział, zrobiłby to kto inny…Czuł się bohaterem…ze to nie była zdrada. Cóz oprzytomniał po 2 latach ale ja juz Go nie chce w moim życiu.
Kochał mnie. A jednak mnie zdradził. Poznaliśmy się na weselu. On dopiero co zakończył związek, mój właśnie dogorywał. Na przyjęciu byliśmy bez partnerów. Od pierwszego momentu naszego spotkania iskrzyło. Nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego. Mieliśmy po 25 lat. Ja miałam poczucie, że już się wyszalałam.
Wizja obcej baby panoszącej się po moim wymarzonym domu spędzała mi sen z powiek. Uważałam, że Jarek powinien przepisać ten dom na mnie, ale nadal go spłacać! Tak byłoby honorowo. Zapomniałam jednak, że mój mąż stracił honor w momencie, kiedy mnie zdradził. – Mogę go na ciebie przepisać.
Powiedziała, że rozumie i nic ode mnie nie oczekuje, a po 3 tygodniach poinformowała mnie, że jest w ciąży. Ona dla mnie nic nie znaczy, bo tylko ciebie kocham, ale dziecko, ono niczemu nie jest winne. Powiedz, że mi wybaczysz – prawie błagał mój mąż.
. Przejdź do zawartości Start – blogBiuletynLEKCJE MIŁOŚCIWarsztatyPsycholog onlineSalon VIPKontakt Zdrada i rozwód – jak dalej żyć? (1/2) Zdrada i rozwód – jak dalej żyć? (1/2) Najpierw zdrada, potem kryzys związku i następnie rozwód – osoby, które zostały zdradzone i porzucone przeżywają niezwykle traumatyczne chwile. Nowa sytuacja przeraża, postępowanie partnera wywołuje lawinę bolesnych emocji, w głowie rodzą się pytania, na które trudno znaleźć odpowiedzi. Niektórym ludziom zakończenie małżeństwa i rozpad rodziny wydaje się być końcem życia. Na pewno jest to koniec dotychczasowego życia. Przeczytaj przykład takiej sytuacji opisany przez naszą Czytelniczkę Jolę i moje wskazówki, jak przetrwać te trudne chwile: Spodobał Ci się artykuł? Podaruj go znajomym - niech Miłość się rozprzestrzenia :) Psycholog i terapeuta par. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :) Podobne wpisy Page load link
fot. Adobe Stock Koleżanka z pracy poprosiła, żebym pomogła jej wybrać glazurę do remontowanego mieszkania. – Masz oko i dobry gust – powiedziała. – Poza tym sama mówiłaś, że lubisz chodzić po budowlanych marketach, więc mi najlepiej doradzisz, jakie kafelki położyć w kuchni, a jakie w łazience. Zgódź się… Nie miałam nic lepszego do roboty, bo mój mąż był służbowo w Poznaniu, wiec pojechałyśmy na drugi koniec miasta i rozpoczęłyśmy wędrówkę po olbrzymich halach wypełnionych wszystkim, czego trzeba budowlańcom i dizajnerom. Po trzech godzinach byłyśmy wykończone, ale zadowolone, bo nasz zakupowy wózek wypełniały superpłytki niedrogie i w dobrym gatunku. – Zapraszam cię na jakąś pyszną przekąskę i dobrą kawę, ale najpierw zajrzyjmy na moment do tapet – moja koleżanka była niezmordowana. – Widziałam w telewizji taką reklamę fantastycznej tapety, może ją znajdziemy? Zaczęła mi tłumaczyć, czego szukamy, ale nagle zamilkła i zapytała: – Basia, słuchaj, tam na lewo… Czy to nie jest twój mąż? Chciałam powiedzieć, że na pewno nie, bo mój mąż daleko stąd załatwia zawodowe interesy, ale spojrzałam we wskazanym kierunku i zamilkłam z otwartymi ustami. Istotnie, pod olbrzymim regałem z chodnikami stał mój ślubny małżonek, a przy nim jakaś nieznajoma mi, bardzo młoda blondynka w białej bluzce. Wybierali jakieś dywaniki, śmiejąc się i przekomarzając. Sprawiali wrażenie osób bardzo sobie bliskich. Po chwili zdecydowali, co kupują, i powoli poszli w stronę ciągu kas, cały czas obejmując się i patrząc sobie w oczy. Nie byłam w stanie się poruszyć. Straciłam poczucie miejsca i czasu, brakowało mi tchu, bałam się, że zaraz zemdleję. Moja koleżanka oczywiście zorientowała się, że ze mną kiepsko, i zaproponowała: – Chcesz, to wyjdziemy. Pal sześć zakupy, jeszcze będzie inna okazja. I nie przejmuj się tak, może to jakieś nieporozumienie? Dobrze jej było mówić! Niedawno obchodziłam dwudziestą rocznicę ślubu i nie spodziewałam się takiej niespodzianki. Fakt, mój mąż zaliczył jedną zdradę, ale to było dawno i wydawało mi się, że nigdy nie powtórzy tamtego błędu. Zdążyliśmy się dopasować i nauczyć wzajemnie tolerować własne niedoskonałości, mieliśmy udanego syna, który niedawno rozpoczął studia w Szkocji, i wszystko układało się pomyślnie. Dlatego jego widok z obcą, młodą kobietą poraził mnie jak grom. Zawsze byłam opanowana Całą siłą woli zmusiłam się do prawie normalnego funkcjonowania. Zapewniłam koleżankę, że możemy dokończyć zakupy tylko już bez wybierania tapet, a później podziękowawszy jej za podwiezienie, wsiadłam w taksówkę i pojechałam do domu. Wolałam być sama… Chciałam zachować spokój, ale nie udało mi się. Postanowiłam nikomu się nie zwierzać, chociaż byłam pewna, że moja koleżanka znana z długiego języka opowie komu się da o tym, czego była świadkiem. Miałam rację, bo już następnego dnia zauważyłam, że babki w pracy patrzą na mnie jakoś inaczej, ze współczuciem i ciekawością. Żadna jednak nie miała odwagi mnie zaczepić i wypytywać, więc miałam jako taki spokój. Była środa. Mąż miał wrócić w piątek wieczorem, więc miałam czas na zastanawianie się, jak go przywitać i czy od razu przycisnąć do muru, czy zrobić to według jakiegoś wymyślonego scenariusza. Mijały godziny, a mnie nic mądrego nie przychodziło do głowy. Nie mogłam w nocy spać, leżałam w ciemnym pokoju i każde wyjście z tej sytuacji wydawało mi się głupie i bez sensu. Bo co? Miałam zrobić awanturę? Wiadomo, że o to najłatwiej, ale awantury bywają końcem, a nie początkiem, ja zaś chciałam coś wyjaśnić i dowiedzieć się prawdy, więc musiałam wymyślić coś innego. Zazwyczaj, gdy mąż wracał z delegacji, czekała na niego dobra kolacja i butelka wina. Jedliśmy, gadaliśmy, potem, nie zawsze, ale często, był seks i sympatyczne rozmowy o tym, co się wydarzyło podczas jego nieobecności. Tym razem siedziałam przy pustym stole i słuchałam, czy podjeżdża jego auto. Spóźniał się, nie telefonował, żeby mnie uprzedzić, że coś go zatrzymało, i to wydawało mi się oczywistym dowodem na to, że ma wiele na sumieniu. Moje zdenerwowanie rosło z każdą minutą Kiedy Tadek stanął w drzwiach, już nad sobą nie panowałam. Dopadłam do niego, oburącz chwyciłam za klapy jego marynarki i wrzasnęłam: – A skąd to się wraca? Od kochanki? Wypuściła cię wreszcie czy sam wylazłeś z jej wyra? Myślisz, że jestem głupia i nic nie wiem? Otóż wiem wszystko! Ty draniu, od kiedy to trwa? Od kiedy robisz ze mnie idiotkę? Przytrzymał mocno moje ręce, poczekał, aż przestałam się szarpać, i powiedział: – Nic nie wiesz, najwyżej się domyślasz, ale to, czego się domyślasz, jest dalekie od prawdy, więc uspokój się, jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć. Wiem, że mnie widziałaś w tym markecie. Nawet pomyślałem, że dobrze się stało, bo mam dosyć tych ciągłych kłamstw, ale nie spodziewałem się takiej histerii! – Histerii? Chciałbyś, żebym cię po tym wszystkim witała z kwiatami? Uważasz, że nie mam prawa do zdenerwowania? – Masz, ale może powinnaś się najpierw dowiedzieć, o co naprawdę chodzi. – A o co chodzi? Masz kochankę małolatę i to wszystko. Taka jest prawda. – To nie jest moja kochanka, tylko córka. I taka jest prawda! Już nie mógł jej opuścić Zamurowało mnie kompletnie. Zapadła nagle taka cisza, że było słychać zegar bijący u sąsiadów za ścianą. Patrzyłam na męża i nie wierzyłam własnym uszom. Córka? Jaka córka? Skąd córka? Mieliśmy przecież syna Mateusza i żadnych dzieci więcej, choć ja bardzo pragnęłam macierzyństwa. Niestety, po Mateuszu przeszłam poronienie, po którym już nie mogłam zajść w ciążę. To był mój wielki dramat, z którym tak naprawdę nigdy się nie pogodziłam. Dlatego to, co usłyszałam, tak bardzo mną wstrząsnęło. Tadeusz miał nieślubne dziecko?! Z kim? Kiedy mnie znowu zdradził? Może w ogóle miał drugą rodzinę, a ja nie mając o niczym pojęcia, byłam oszukiwana od wielu lat? Usiadłam na kanapie, bo nagle zakręciło mi się w głowie. Te ostatnie kilka dni mnie wykończyło i teraz to poczułam. Wydawało mi się, że umieram… – Uspokój się – usłyszałam głos męża. – Nie chcę, żeby ci się coś stało, a naprawdę źle wyglądasz. Może wezwę lekarza? Resztkami sił kazałam mu zostawić mnie w spokoju. Musiałam się położyć, wziąć leki na uspokojenie i spróbować zasnąć. Wiedziałam, że to teraz jest dla mnie najlepsze, że kontynuowanie rozmowy nie ma sensu. – Posiedzę przy tobie – powiedział Tadeusz. – Gdybyś poczuła się gorzej, mów, zadzwonię po karetkę. Zasnęłam. Kiedy się obudziłam był u nas mój szwagier – lekarz. Zbadał mi ciśnienie, osłuchał serce i zaczął wypytywać, co spowodowało moje złe samopoczucie. Najwyraźniej o niczym nie wiedział, więc uznałam, że na razie nie ma co robić rodzinnej sensacji, i zgoniłam wszystko na przemęczenie i pogodę. Szwagier poradził, żebym wzięła kilka dni urlopu i odpoczęła, bo w moim wieku takie epizody mogą źle wróżyć. Obiecałam, że go posłucham… W pracy trochę kręcili nosem, ale na dwa dni wolnego się zgodzili, więc następnego przedpołudnia mogłam wrócić do przerwanej rozmowy z mężem. Decyzję zwalił na mnie. Wygodnie, nie ma co Przysięgłam sobie, że postaram się być spokojna dla własnego zdrowia i bezpieczeństwa. Postanowiłam także mało mówić, a więcej słuchać, dlatego na początek zastrzegłam, że ma mi o wszystkim opowiedzieć z najdrobniejszymi szczegółami i bez kłamstw. Najbardziej mnie obchodziło, kiedy i z kim mąż miał ten owocny romans. Wszystko było jasne... Niestety, fakty były okrutne. W czasie dla mnie najgorszym i najsmutniejszym Tadek poznał pewną kobietę i był z nią prawie dwa lata. Wtedy urodziła mu się córka. Gdy ja cierpiałam i nie mogłam się pogodzić ze stratą dziecka, on dostał od losu to, czego ja tak bardzo pragnęłam. To uznałam za moją największą krzywdę i niesprawiedliwość. – Czemu mnie wtedy nie zostawiłeś? – zapytałam. – Przecież mogłeś do niej odejść. Zostałeś z litości? – Głupoty gadasz! Wiesz, że zawsze cię kochałem – powiedział cicho. – Ale poszedłeś do innej! – A pamiętasz, jaka wtedy byłaś niedostępna i daleka? Nie pozwoliłaś się dotknąć, nie dopuszczałaś mnie do siebie w niczym, nawet w swoim smutku tak, jakbyś nie rozumiała, że ja też przeżywam to, co się stało. Wydawało mi się, że uważasz mnie za winnego, że mnie obarczasz odpowiedzialnością za wszystko zło. To trwało długo, czułem się okropnie. – I znalazłeś pocieszycielkę? – Możesz wierzyć albo nie wierzyć, ale to był tylko seks. Nie chciałem niczego więcej. Kiedy ona mi powiedziała, że spodziewa się dziecka, o mało nie oszalałem. Mam potworne wyrzuty sumienia, ale chciałem ją zmusić do aborcji. Nie zgodziła się. Więc obiecałem, że będę jej pomagał, pod warunkiem że o mnie zapomni. Zgodziła się i po jakimś czasie wyszła za mąż. Na szczęście dla niej i dla naszej córki za dobrego, uczciwego człowieka, który je obie pokochał. Małą zobaczyłem dopiero, gdy szła do pierwszej komunii. Ale wtedy wszystko się zmieniło… – To znaczy, co się zmieniło? – Od razu zmiękło mi serce, gdy tylko ją zobaczyłem. Myśl, co chcesz, ale pokochałem moją córkę i postanowiłem, że nie będę ojcem od nieoficjalnych alimentów. Chciałem uczestniczyć w jej życiu, tym bardziej że ten jej ojczym właśnie zaczął ciężko chorować i niedługo zmarł. Wtedy Kalina się o wszystkim dowiedziała. – Kalina? Takie imię pragnęłam nadać naszej córce! Ukradłeś mi nawet imię! – Teraz to już nie ma znaczenia. Kalina właśnie zdała egzamin wstępny i zaczyna studia na naszym uniwerku. Wynająłem jej mieszkanie. Będzie pod moją opieką. Mam też zamiar wystąpić o ustalenie ojcostwa. Takie są moje plany i cieszę się, że nie muszę już dłużej niczego przed tobą ukrywać. Nie wiem, co postanowisz, ale ja nie zmienię zdania. Decyzja należy do ciebie. – Czyli masz dwoje dzieci? Ciekawe, co o tym powie nasz Mateusz? – Mateusz o wszystkim wie. – Jak to wie o wszystkim?! Od kogo? – Ode mnie. Poznał nawet Kalinę, w końcu to jego przyrodnia siostra. Nawet się chyba polubili. Ja się z tego bardzo cieszę. – Czyli tylko ja byłam okłamywana? – Istotnie, kłamałem, ale powiedz, co miałem robić? Wtedy, gdy byłaś w ciężkiej depresji, miałem cię jeszcze dobić taką wiadomością? A potem nieustannie powtarzałaś, że przestałaś lubić dzieci, że jesteś nieszczęśliwa i przegrana, a nawet, że ci się nie chce żyć. Pamiętasz? Więc uznałem, że najlepiej będzie zostawić wszystko losowi, niech on zdecyduje… – I zdecydował? – Tak. Natychmiast cię zobaczyłem w tym markecie i specjalnie podszedłem tak, żebyś nas zobaczyła. Wiedziałem, że tym razem wszystko musi się wydać, i byłem szczęśliwy, że się tak stało. Dłużej bym tego nie zniósł. Dopóki Kalina z matką mieszkały daleko, mogłem ją odwiedzać, niby wyjeżdżając służbowo, ale ona teraz jest tutaj, a ja jestem coraz starszy i już nie mam siły udawać. Musimy coś postanowić. – Co mianowicie? – Albo przyjmujesz do wiadomości, że mam córkę i że będę jej pomagał finansowo i w każdy inny sposób, albo się rozejdziemy. – I pójdziesz do tamtej? – Nie. Ona już ma drugiego męża, ale ten z kolei nie przepada za Kaliną, i to z wzajemnością. Będę sam, przynajmniej na razie. Daję ci czas, powiedzmy tydzień. Postanów coś. Ja się dostosuję, obiecuję. Ja dalej nie wiem, co robić Na samą myśl o tamtej dziewczynie robi mi się niedobrze i ogarnia mnie gniew na męża, ale z drugiej strony, wcale nie chcę się z nim rozstawać. Mam straszne poczucie krzywdy i boli mnie tamta podła zdrada, ale byłabym gotowa znowu wybaczyć, gdyby nie ta Kalina. Nie wyobrażam sobie, że ona będzie tu do nas przychodziła, że w życiu mojego męża oprócz mnie i Mateusza będzie jeszcze ona. To jest nie do zniesienia! Może lepiej będzie, gdy każę się mężowi wyprowadzić? Może w samotności się uspokoję? A jeśli nie? Jeśli to jest najgorsze, co mogę zrobić? Niech mi ktoś poradzi! Zobacz więcej kryminalnych historii: „Żona mojego brata podtruwała go bromkiem, żeby nie namawiał jej na seks. O mały włos chłopa nie zabiła!” „Tajemniczy mściciel odebrał życie gwałcicielowi i mordercy dziewczynek. Okazało się, że sprawca miał bardzo solidny motyw” „Byłam zakochana w Szymonie. Kiedy na jaw wyszły jego romanse, namówiłam kolegę by doprowadził do jego śmierci”
Zdrada małżeńska to, niestety, bardzo częsty problem. Znacznie częściej dopuszczają się jej jednak mężczyźni niż kobiety. Dla obu płci różne są również przyczyny zdrady. Mężczyźni w pozamałżeńskim związku szukają potwierdzenia swojej męskości, a także cieszą się nowością i ekscytującym charakterem sekretnych spotkań. Kobiety z kolei często szukają pocieszenia w ramionach innego mężczyzny, gdy czują się samotne, zaniedbane lub źle traktowane. Jak manifestują się oznaki zdrady męża? Co zwiastuje poważny kryzys w związku? Jak poznać, że mąż zdradza? Otello rozpoznał zdradę błędnie i skutek był tragiczny. Pan Bovary nie zauważył i do czasu odkrycia miał się w zasadzie dobrze. Zamiast zamęczać się podejrzeniami, lepiej koncentrować się na pielęgnacji związku. 1. Oznaki zdrady Prawda jest taka, że jeśli kobieta zadaje sobie pytanie, czy mąż ją zdradza, odpowiedź zazwyczaj jest twierdząca. Gdy mąż zdradza, stara się za wszelką cenę ukryć swój związek z inną kobietą, a pytany będzie kłamał tak długo, jak długo będzie myślał, że mu wierzysz. Wszyscy niewierni mężowie zachowują się jednak w podobny sposób, a o ich zdradzie często świadczą drobne oznaki. Warto pamiętać, że jeden sygnał może nic nie znaczyć. Jeśli jednak jest ich dużo, istnieje duże prawdopodobieństwo niewierności męża, a wtedy można już doprowadzić do otwartej konfrontacji. Zobacz film: "Jak wytropić zdradę? Radzi Krzysztof Rutkowski" Oczywistymi oznakami zdrady są: ślady szminki na koszuli; ślubna obrączka w kieszeni spodni; damska bielizna w samochodzie; niewyjaśniony rachunek za noc w hotelu; prezerwatywy w kieszeni ubrania lub w schowku na rękawiczki w samochodzie. Zdradzona kobieta może zauważyć u swojego męża takie oznaki, jak: zmiany w kwestiach wyglądu i pielęgnacji ciała – zdradzający mężczyźni zaczynają używać perfum, zmieniają wodę po goleniu lub fryzurę, zaczynają chodzić na siłownię, bardziej dbają o swój wygląd; częste zostawanie dłużej w pracy, wyjazdy w delegacje – jeśli wypłata męża nie odzwierciedla jego dodatkowej pracy i nowych obowiązków, jest to poważny powód do zmartwień; warto wtedy zwrócić uwagę np. na stan licznika w samochodzie; jeśli nie zwiększył się zbytnio, mimo iż mąż twierdzi, że był w delegacji, można się spodziewać, że doszło do zdrady; stan konta zmniejsza się bez widocznego powodu – zdrada dużo kosztuje, również pod względem finansowym (romantyczne kolacje w drogich restauracjach, wyjazdy w „delegacje”, zatrzymywanie się w hotelach, drogie prezenty); częste rozmowy przez telefon – gdy mąż kupuje drugi telefon komórkowy, o którym ci nie mówi, często ktoś do niego dzwoni, a wtedy on szuka odosobnionego miejsca na rozmowę, gdy rozmawia z kimś przez dłuższy czas, a po powrocie twierdzi, że to pomyłka – wszystko to może oznaczać, że mąż kontaktuje się z kimś, o kim nie chce, żebyś wiedziała; głuche telefony – jeśli często zdarza się, że po odebraniu telefonu ktoś się rozłącza, możesz pomyśleć, że to kochanka męża próbuje się z nim skontaktować; zmiana w życiu seksualnym – mąż, który zdradza, może okazywać mniejsze zainteresowaniem seksem z żoną lub wręcz przeciwnie – może mieć ochotę na nowe formy zachowań seksualnych; zmiany zachowania – mąż mniej niż zwykle interesuje się domem, dziećmi i tobą, rzadziej z tobą rozmawia, przestaje ci się zwierzać; częste przesiadywanie przed komputerem – szczególnie po zaśnięciu żony. Jak poznać, że mąż zdradza? Zestawienie kilku powyższych oznak w zachowaniu twojego męża jest poważnym powodem do niepokoju. To natomiast, jak postąpić w przypadku udowodnienia zdrady męża jest już całkowicie inną kwestią, wymagającą indywidualnego podejścia. Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Kamila Drozd Psycholog społeczny, autorka wielu publikacji dotyczących rozwoju osobistego oraz warsztatów z doradztwa zawodowego i komunikacji międzypłciowej.
napisał/a: mitsu1 2008-10-19 15:07 tak, ja miałem podobną sytuację, z tym że bylem a kobietą 6 lat, a nie 2... wygladalo to tak samo, zawsze tak to wyglada, gadki o prywatnosci nagle po 6 latach zwiazku, kiedy zawsze wszystko bylo odkryte, a nagle hops... czlowiek nie glupi od razu wie co sie swieci. dowody tez znalazlem w telefonie, wybaczylem, ale po miesiacu zostawilem, bo cholera jedna dalej sie spotykala z typem za plecami :] zreszta, Ona juz wtedy i tak mnie nie chciala to po co to ciagnac na sile... szkoda czasu. teraz szuka kontaktu... usilnie. znajomosci, przyjazni, czasu razem, pomocy w sytuacjach przeroznych. Jest sama, z tamtym nie wyszlo... z innym nie wyszlo... ja Ją Kocham, ale juz nie zaborczo, juz nie egoistycznie, dojrzalej, inaczej... wazne to to, że chce Jej szczescia, dla mnie to piekne, wrecz bajkowe... miekkie serce - twarda du**, pewnie znowu będzie z buta... trzeba miec tego swiadomosc. przeczytaj sobie mojego posta (długiego), to naprawde prawie zawsze wyglada tak samo, one nigdy nie ukryją emocji, choc wydaje im sie ze nic nie widac i juz samo to swiadczy o tym, jak niektorzy nie zdaja sobie sprawy z pewnych rzeczy. jakbym mial to przezywac ponownie, to zachowal bym sie calkiem inczej. odszedl bym od razu, bez krzyku, bez placzu, bez checi sluchania wyjasnien... i tak kazde jej slowo bylo klamstwem. wtedy to bylby kop! a najlepiej juz najlepiej to odejsc z usmiechem... :) ciesz sie ze ja poznales... szkoda ze dopiero teraz, choc dwa lata to i tak malo. po prostu... zakochanie jej przeszło...
Witam Niestety już gdy zdecydowała się Pani wejść w związek pozamałżeński naraziła się Pani na wszystkie komplikacje z tym związane. I przeżywanie tych dylematów też. Teraz jest taka sytuacja, że cokolwiek Pani zrobi ktoś będzie cierpiał i musi Pani mieć tego świadomość. Wybór zależy od Pani, albo będzie cierpiał mąż i synowie, albo Pani i Pani nowy partner. Musi Pani sobie zadać pytanie, kto jest dla Pani najważniejszy, czy Pani sama, czy mąż i dzieci? oczywiście dzieci są już dorosłe lub prawie. Proszę się zastanowić jak Pani to wszystko zorganizuje. Co Pani zyska a co straci? Wybór jest bardzo trudny, ale ponieważ konsekwencje tego poniesie Pani, to też Pani musi podjąć decyzję. Oczywiście z partnerem lub z mężem Pozdrawiam Agata Dusza
mąż mnie zdradził po 20 latach